Horacy

Pewien Amerykanin, nazwiskiem Horacy Fletscher, chorując ciężko na żołądek i jelita i nie znajdując nigdzie pomocy, postanowił zastosować dość oryginalną kurację. „Nie wiem, co się dzieje w mym żołądku — powiedział — i nie mani na to wpływu, ale co zależy ode mnie, to zrobię”. I zaczął każdy kęs jedzenia przeżuwać tak długo, aż zamieniał się on w ustach w płyn — dopiero wtedy go połykał. Wszystko, co nie dawało się upłynnić, wypluwał. Trzeba zaś wiedzieć, że w ślinie znajduje się ferment ptialina, który trawi węglowodany. Nic więc dziwnego, że takie gruntowne upłynnienie i częściowe strawienie jedzenia już w jamie ustnej było wielką pomocą dla chorego żołądka. Tak dokładne żucie jest przy tym męczące, toteż pan Fletscher musiał w ogóle zmniejszyć swe porcje, co również ulżyło żołądkowi. W wyniku takiego postępowania wkrótce nastąpiło znaczne polepszenie. Potem pan Fletscher spostrzegł, że mięso przy tak długim gryzieniu traci smak, a owoce i jarzyny przeciwnie — wobec czego zmienił swą dietę na jarską, co jeszcze bardziej poprawiło stan jego zdrowia, który wkrótce stal się kwitnący. Metodę swą ogłosił i zyskał tylu zwolenników, że aż potworzyły się całe stowarzyszenia ludzi gorliwie przestrzegających tego sposobu jedzenia.

Komentarze są zamknięte.


Szukaj