Nałóg jako przyjemność

Przyjemność. Jedyna wartość życia. Oto, czym jest nałóg. Obiektywnie biorąc, papieros nie tylko nie daje żadnej przyjemności, ale u zdrowego niepalącego człowieka powoduje objawy ostrego zatrucia nikotyną, zbliżone do choroby morskiej. Inna sprawa, że trudno takiego „niepalącego” znaleźć — wszyscy jesteśmy już w pewnej mierze przyzwyczajeni i zatruci przez obcowanie z palaczami, którzy zatruwając atmosferę szkodzą swym nałogiem nie tylko sobie, ale i otoczeniu. Tego rodzaju zatrucie dymem tytoniowym przez samo przebywanie w towarzystwie palących nazwano „biernym paleniem” — objawy takie mogą wystąpić np. po parogodzinnym przebywaniu w kawiarni, na konferencji itp. W XVII i XVIII wieku, gdy nie znano jeszcze szkodliwości tytoniu, palenie publiczne uważane było za taką nieprzyzwoitość, że aż groziła za to kara chłosty lub więzienia. Dziś, gdy znamy już groźne skutki tego nałogu, jesteśmy właściwie bezsilni. Nie ma komu stanąć w obronie tych, którzy zatruwać się nie chcą. Nie ma dokąd uciec. Trujące opary wypełniają biura, urzędy, sale konferencyjne, restauracje, towarzyszą człowiekowi na każdym kroku. Można tylko marzyć. Gdyby tak każdy palacz dla załatwienia tej swojej niefizjologicznej potrzeby zmuszony był opuścić towarzystwo, jakże szybko rozwiałyby się uroki tego fatalnego nałogu.

Komentarze są zamknięte.


Szukaj