Umysł po alkoholu

Wszelkie działania podjęte pod wpływem alkoholu noszą na sobie znamiona ubytku najwyższych funkcji psychicznych. Ale jest to dostrzegalne tylko dla trzeźwego otoczenia — nie dla tego, kto pije. Sam pijący — jeśli jeszcze nie przebrał miary — często odnosi wrażenie, że umysł jego się uskrzydlił. Znika trema, nieśmiałość, zahamowanie, przychodzą do głowy „wspaniałe” pomysły, strzelają kalambury „dowcipu”, człowiek dałby głowę, że myśli mu się i pracuje znacznie lepiej. Niestety, dowcipy przekraczają miarę przyzwoitości, pomysły są kompromitujące, a co do pracy — to w licznych doświadczeniach stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że nawet najmniejsze dawki alkoholu wpływają obniżająco na jej wartość, wydłużając czas reakcji i zwiększając liczbę omyłek. Dotyczy to zarówno pracy umysłowej, jak fizycznej, a przede wszystkim czynności wymagających uwagi, szybkiej orientacji i precyzji. Słynny wynalazca Edison powiedział: „Poddawać umysł działaniu alkoholu, to jakby wsypywać piasek w łożyska maszyny. Obie te czynności uniemożliwiają pracę”. Psychiczne i fizyczne szkody i spustoszenia powodowane przez alkoholizm są tak powszechnie znane, że nie ma potrzeby nad nimi się rozwodzić. Faktem jest, że alkohol jest jadem uszkadzającym przede wszystkim najbardziej wrażliwe i cenne narządy: mózg, wątrobę, nerki i serce. Z punktu widzenia profilaktyki geriatrycznej nie ma mowy o najmniejszych nawet ustępstwach na rzecz alkoholu, przede wszystkim dlatego, że jest on „wielkim oszustem”.

Komentarze są zamknięte.


Szukaj