Wielu pacjentów

Maja oni tak wielu pacjentów, że przerzucają ich jak towar na półkach, byle szybciej. Wizyta trwa jakieś 5 minut, kończy się przepisaniem antybiotyku na wszystko i dalej, następny! To karygodne! W tym wszystkim, lekarze powoli zaczynają zapominać o tym, co w badaniu jest najważniejsze, o indywidualnym podejściu. Wszystkich traktują według ogólnego schematu, a gdy zdarzy się, że ktoś za bardzo poza ten schemat wykracza, pojawia się problem. Ja właśnie tego doświadczyłam. Okazało się, że w moim przypadku nie jest to zwykła grypa, ze trzeba wykonać dodatkowe badania, rozszerzyć nieco diagnozę, trochę więcej pomyśleć i poświęcić mi więcej czasu a przecież za mną jeszcze kilkunastu pacjentów i szanowny pan doktor nie zdąży na obiad. Niezadowolenie, z jakim się mną zajmował, jakaś dziwna obraza i niewymowne obwinianie mnie o całe zło tego świata, sprawiły, że niemalże poczułam się winna temu, ze w ogóle śmiałam zachorować na coś więcej niż grypę! To było okropne i niedopuszczalne. Gdzie się podziała jakaś naturalna wyrozumiałość lekarska? Gdzie podziało się lekarskie powołanie i chęć niesienia pomocy choremu człowiekowi? Nie wiem.

Komentarze są zamknięte.


Szukaj